Pewnie pamiętasz jak dwa tygodnie temu pisałam Ci że Daniś przytargał do domu jakiś wstrętny wirus który spowodował u niego gorączkę, bóle gardła i mięśni. Chłop jak to chłop, przy temperaturze 37,7 już umiera, dlatego starałam się być wyrozumiała robiłam herbatki, obiadki i unikałam tego pana tak bardzo jak się dało. Ja musiałam być zdrowa, bo ktoś dziećmi musiał się zajmować – taka rola matki, nic nie można z tym zrobić.
Wszystko było dobrze, dzieci pojechały do babci na cały weekend a ja siedziałam w szkole. Czułam że chyba jednak coś a mnie przeszło, bo kompletnie nie mogłam się skupić na tym co wykładowcy mówili. Zostałam tylko na najważniejszych wykładach i wróciłam do domu. Przekroczyłam próg mieszkania i co? Telefon od babci dzieci „Basia, nie chce Cię martwić ale wiem że Ty chcesz wiedzieć o takich sytuacjach. Antek a gorączkę ale poradzimy sobie z nią, będę przekazywała Ci informacje o jego stanie”. Bajka! Ja chora, dzieci chore – ale zanim mogłam skupić się na czymś innym, musiałam napisać „sprawdzian”.
Kolejnego dnia dzieci już były w domu. Normalnie bym wysłała ich podczas mojej choroby do przedszkola, o 15 by wrócili to do 18:30 (pora ich kąpieli i godzina spania) dałabym jakoś radę, jednak okazało się że gorączka u Antka to niestety angina, a to akurat uroki genów jego taty bo co najmniej 3 razy w roku taki psikus mój syn musi mi zrobić. Trudno, młody na antybiotyku. Blanka troszkę w nocy kaszlała więc zostali w domu.
Ja zawalone zatoki, ból mięśni. Brak sił.
Antek angina, antybiotyk. Pełnia sił.
Blanka kaszel. Motorek w pupie.
I co w tym przypadku chora matka ma robić? Serio często podczas choroby nie patrze na swoje samopoczucie. Nie ważne czy mam dużo sił, czy mało – dziećmi zająć się trzeba, tylko dom może popaść w ruinę. Dzieci, zwłaszcza takie jak Blanka mają problem z „byciem grzecznymi” bo siedmioletnie już wiedzą że mama czasem nie może zrobić wszystkiego. Tak było tym razem, padałam na twarz i szukałam sposobów by pomóc sobie jakoś przetrwać te trzy/cztery pierwsze a zarazem najgorsze dni. Bajki zajmowały ich tylko na chwilę, kolorowanki tak samo. Na dwór nie mogli wyjść, cała rodzina w pracy – zero pomocy.
Wtedy przypomniałam sobie że mamy masę gier w domu. Szukałam takich, do których kompletnie nie będę im potrzeba, bo nie widziałam szansy na to, że usiedzę przy stole dłużej niż 10 minut. Nie mogłam wpaść na nic bardziej genialnego, bo to dało mi dosłownie pół dnia wolnego! Możesz wierzyć lub nie, ale każda paczuszka zajęła im godzinę. Zanim udało im się otworzyć każdą z folijek, pooglądać każdą kartę po kolei.. mijało już 20 minut. W dalszej kolejności sami sobie wymyślali zasady gry i grali jedną, dwie rundy (spokojnie, teraz już używamy kart tak jak należy). My mamy akurat 6 różnych kieszonkowców. Każda talia opisuje inny dział, przez co naprawdę moje dzieci uczą się nowości w zastraszająco szybkim tempie. Wystarczy że raz coś przeczytam, a te dwa małe potworki już doskonale wiedzą co i jak.
Każda talia kart kieszonkowców jest inna.
Pokaże Ci zawartość pudełka i sama ocenisz która akurat będzie idealna dla Was. Zdjęcia poniżej podzielę tytułem byś wiedziała które zasady są dopasowane do konkretnej gry. Dla trzylatka są troszkę za trudne, mówię to bez owijania w bawełnę. Dlatego gdy Blanka z nami gra, może liczyć na „koło ratunkowe” bądź kompletnie zmieniamy zasady gry dostosowując się do jej poziomu. Najłatwiej nam zmienić zasady w kieszonkowcu przyrodniczym „zoo liga” bo nie ma w nim pytań, są same obrazki z różnymi ikonkami opisującymi cechy zwierząt. Natomiast Antko, pomimo problemów z odpowiedzą na niektóre pytania radzi sobie zdecydowanie lepiej. W 80% przypadków wymyśla odpowiedz, bo kompletnie nie ma o tym pojęcia, jednak gdy usłyszy poprawną odpowiedz zapamiętuje ją. Skąd wiem? Ostatnio graliśmy w sobotę, a dziś rano wspomniał mi o tym w jakich barwach nie zagrał Robert Lewandowski! A uwierz ja sama nie miałam pojęcia jaka jest odpowiedz na to pytanie. Teraz już wiemy wszyscy i jednogłośnie odpowiadamy – Legia! A wypatrzył go nasz Lech Poznań!
Powiem Ci szczerze że niektóre pytania są na tyle trudne że ja mam z nimi problem. Chociaż nie, źle to ujęłam – po prostu się tym wcześniej nie interesowałam, więc nie miałam o tym pojęcia. Ale właściwie po kilku runach wspólnej zabawy kieszonkowcami dużo więcej wiem między innymi o czasach PRL-u, czy historii kina. Myślę, że te karty fajnie pomogą Antkowi w tej jego przygodzie szkolnej o której Ci pisałam wcześniej. Szybka nauka przez zabawę – a to, że taka forma nauczania jest najlepsza będę wspominała na każdym kroku.
Nasze zestawy kieszonkowców, które z czystym sumieniem możemy Ci polecić to:
Kieszonkowiec futbolowy (Hattrick)


Kieszonkowiec przyrodniczy (Zoo liga)




Kieszonkowiec filmowy (Kamera-akcja)



Kieszonkowiec Kultowy (PLR)


Kieszonkowiec rozrywkowy (Popkultura)


Kieszonkowiec geograficzny (Obieżyświat)




Wszystkie kieszonkowce znajdziesz TU
Mam coś dla Ciebie!
Mam do rozdania 3 kieszonkowce. Nagrodzone zostaną trzy osoby i każda z nim może wybrać sobie taki kieszonkowiec jaki ma ochotę.
Co trzeba zrobić? W komentarzu napisz mi że chcesz się bawić z nami! Fajnie, jakbyś napisała mi też, jakie Ty masz sposoby na zajęcie czymś dzieci podczas choroby – może je wykorzystam następnym razem – jednak nie jest to wymóg konieczny!
- Rozdanie trwa od dziś do 23 kwietnia do godziny 23:59. Kolejnego dnia, tj. 24 kwietnia napiszę do naszym facebooku do kogo trafią kieszonkowce.
- Wygrana osoba będzie miała 24 godziny by napisać nam adres oraz nazwę kieszonkowca jaki sobie wybrała
- Będzie nam miło, jak polubisz nas i Edgard – języki obce na FB!
WYNIKI:
Książeczki trafia do:
EDYTAD9
IWONA S
DAGMARA KOWALEWSKA
Proszę Was dziewczyny o kontakt email : [email protected]
Dziękuję wszystkim za super zabawe 😘
