Śledź nas na:
All Posts By

pierwsze-kroki

Blog - archiwum Główna - archiwum

Postaw znów na naukę! Zacznij już teraz.

13 października 2017

Każdy chociaż raz w życiu usłyszał zdanie: ” Na naukę nigdy nie jest za późno”. To święta prawda, bo tak naprawdę jedyne nasze ograniczenia tkwią w naszych głowach. Jestem za stara, gdzie w tym wieku, po co to komu, a tam.. znasz to? Mało tego, często rezygnujemy z tego co nas naprawdę interesuje, szukając bezsensowych argumentów. Nie jesteś ciekawa jaki potencjał drzemie w Twoim ciele i umyśle?

Zastanów się najpierw w co jesteś w stanie zainwestować?

– Masz czas na to, by skończyć 2-tygodniowe szkolenie?
– Ambicje zaciągają Cię a studia?
– Weekendowy kurs?
– Ile godzin tygodniowo jesteś w stanie poświęcić na naukę?
– Jaką gotówką dysponujesz?
-Masz kogoś bliskiego, kto Ci pomoże?

Działaj krok po kroku!

  1. Wylicz plusy edukowania się – usiądź spokojnie, wypisz na kartce wszystkie „za”. Rozbudzisz w ten sposób  sobie zapał, zyskasz wielką motywację do działania. Skup się na wszystkich korzyściach jakie niesie ze sobą edukacja.

  2. Nie na głęboką wodę – sprawdź co tak naprawdę Cię interesuje. Jestem tego dobrym przykładem, poszłam na studia pedagogiczne, które mnie kompletnie nie interesowały. Szukałam czegoś czym chciałabym zajmować się resztę życia i nie wkurzać się co dzień rano, gdy zegarek obudzi mnie do pracy. Po moich przebojach z sądami, a było ich trochę odkryłam to, co chce robić. Poszłam na prawo i szczerze? Siedzę na wykładach jak zahipnotyzowana! Mega mnie interesuje prawo rzymskie – z radością czytam o prawie XII tablic i innych. Może na początek kursy kierunkowe, by później dopiero skorzystać z oferty Uniwersytetów?

  3. Nie słuchaj wewnętrznego krytyka – bo każdy z nas ma taki głos w głowie. Każde on nam się poddać gdy jest ciężko, pokazuje „złe strony mocy”. Wyłącz go, wyrzuć i zapomnij. Jak będzie chciał wrócić walcz z nim. Nie jest Ci do niczego potrzebny!

  4. Nie szukaj przeszkód na siłę – Nie mam czasu, nie mam jak wyjść z domu, nie mam co zrobić z dziećmi. Znajome? Kochana! Jest masa kursów on-line (np. językowe), są szkoły wieczorowe, są kursy weekendowe.. są też takie, na które możesz od czasu do czasu pójść z dzieckiem. Szukaj rozwiązań. Pieniądze? Są stypendia, są darmowe kursy i spotkania. Szukaj, mobilizuj, nie poddawaj się.

 

Ważne pytania!

Przed rozpoczęciem nauki, kursów, szkoleń, studiów.. musisz odpowiedzieć sobie na szereg pytań.

Czas.

Ile czasu potrzebujesz tygodniowo na naukę, dojazdy, kursy. Gdy znacznie przewyższa to Twoje możliwości, może warto porozmawiać z szefem o możliwości nauki (np. na zapleczu podczas braku ruchu w sklepie). Osobiście znam dziewczynę która tak zrobiła, co spotkało się z wielkim szacunkiem ze strony szefa. Rozmowa nie zaszkodzi a możesz wiele zyskać.

Ile kosztuje?

Ceny są naprawdę różne. Są kursy bezpłatne ale są też studia za które musisz zapłacić ok 300zł/msc (przykład!). Kilkutygodniowe kursy mogą kosztować 10 tysięcy. Kurs nauki języka rocznie kosztować Cię będzie 2000zł.

Czy jest możliwość e-learningu?

Nauka przez Internet. To przyszłość, z której wykładowcy korzystają coraz chętniej – co jest dużym plusem.

Co jest Twoim sprzymierzeńcem?

Systematyczność

Wydrukuj sobie kalendarz miesięczny, zaznacz sobie te dni które chcesz poświęcić na naukę. Postaraj się, by nic wtedy nie odciągało Twojej uwagi i skup się na materiale w 100%. Ja mam teraz masę wiedzy do przyswojenia. Notatki robię codziennie (1 godzina) plus uczę się co drugi dzień po 2-3 godziny. U Ciebie może to być 15 minut dziennie – wszystko zależy od osoby i ilości materiału.

Nagradzanie się

Daj sobie nagrodę za pierwszy zdany test, ukończony kurs. Drobne rzeczy cieszą i napędzają nas do dalszego działania. Za każdy (nawet najmniejszy!) sukces idź do kina, na zakupy, do kawiarni. Naprawdę wzmocnisz w ten sposób swoją motywację i chęci na więcej.

Oddaj obowiązki innym

Oddaj dzieci, dom i kota w ręce partnera. Oni też mogą robić to, co Ty robisz na co dzień. Masz święte prawo do tego, by raz na jakiś czas wyjść z domu – tym bardziej, jeśli chodzi o nowe możliwości i edukację.

Nie siedź w domu

Wyjdź do biblioteki, do parku, do kawiarni. W domu ciągle coś będzie ważniejsze od nauki. Pralka, obiad, podłoga jakaś taka brudna. Nie masz możliwości skupienia się w takim stopniu jaki potrzebujesz. Lepiej i szybciej przyswoisz notatki.

Doceniaj to co osiągnęłaś!

-spisz wszystko to, co osiągnęłaś
-powiedz sobie o zyskach
-porozmawiaj z bliskimi
-doceń siebie!

To co, kiedy zaczynasz? 🙂

 

 

 

 

 

Blog - archiwum Główna - archiwum

Inspiracje ślubne – wesele w style rustykalnym

27 września 2017

Powiedzcie mi która kobieta nie marzy o tym by kiedyś stanąć, w białej sukni u boku ukochanego mężczyzny. Obiecując mu miłość, wierność i uczciwość. Przyrzeka, że nie opuści go aż do śmierci. Już małe dziewczynki bawią się w ślub, wesele, dom. Są to wartości niezwykle ważne – o których każdy marzy. Każdy, kto spotkał na swojej drodze osobę, z którą chce spędzić resztę życia.

20 październik 2018 roku – będzie dniem w którym osiągniemy pełnię szczęścia. Będziemy formalnie rodziną, połączoną do końca. Bardzo zależy mi na tym, by ten dzień był wyjątkowy, jedyny i by o naszej miłości pamiętał każdy. Nie będzie to wesele na 200 osób, nie będzie też na 150. Spotkamy się w gronie, maksymalnie 80 osób – ale bardzo nam bliskich osób. Takich, bez których nie potrafimy wyobrazić sobie tego dnia. Najbliższa rodzina i nasi przyjaciele.

Odkąd pamiętam bardzo podobał mi się styl rustykalny. Drewno, natura, prostota i minimalizm. Nawet jeśli chodzi o suknie.. bezy, księżniczki nie wchodzą w grę. Ma być prosto, na głowie warkocz – niedbale ułożony, na nogach baleriny.. Plastry drzewa na stołach, przyozdobione białymi/kremowymi różami i gipsówką. Bardzo dużo świec.. korki od wina. A na deser – naked cake! Będzie pięknie. Zobacz moje inspiracje, a za rok – pokażę Ci jak wyglądało nasze wesele urządzone w tym klimacie.

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony pinterest.

I jak podoba Ci się nasz motyw przewodni?

Blog - archiwum Główna - archiwum

Październik 2018 miesiącem zmian!

22 września 2017

Nienawidzę stać w miejscu. Lubię jak coś się dzieje, coś się zmienia. Poczucie że wszystko jest ciągle takie same mnie męczy. Przykładem tego może być fakt że co najmniej raz na miesiąc-dwa robię jakiś mały „remont” w mieszkaniu. Nic drastycznego, po prostu przestawiam meble. Ofiarą tego padł już pokój dzieci, około 5 razy. Salon jakieś 3 razy i nasza sypialnia – raz bez nowych rzeczy, za drugim razem dokupiliśmy meble do naszego domowego biura. Nie wiem dlaczego tak mam, nie lubię tkwić ciągle w tym samym świecie.

Kocham zmiany. Dlatego zdecydowałam się na podjęcie pracy czy rozpoczęcie studiów od tego roku. Moje dzieci zaczęły naukę w nowym przedszkolu, Daniel pracę w nowej firmie. Nasza sytuacja jest stabilna i zdecydowanie jesteśmy jednymi z tych, którzy na swój los nie mogą narzekać. Szczęście wycieka drzwiami i oknami. No ale proszę Cie.. pewnie że się kłócimy. Najczęściej podczas mojego PMS-u, ale nie tylko. Wkurza mnie to że nie wynosi śmieci, nie zawsze pomaga mi w obowiązkach domowych – zwłaszcza teraz, gdy zaczęłam pracować i nie mam tyle czasu co wcześniej. Wkurza mnie to, że wymyśla jakieś ASG czy co to jest i chce wydawać na pierdoły kasę. A już najbardziej wkurza mnie to, że robi ze mną okropną babę która nie pozwala mu nigdzie wychodzić – a wychodzi sam częściej niż niejeden facet na kuli ziemskiej. Widzisz? Wkurza mnie, ja wkurzam jego ale..

Radość z tego że możemy po całym dniu położyć się razem w naszym łóżku jest większa. Naprawdę to doceniamy. Jedna noc gdy śpimy osobno pokazuje nam to najlepiej. Wtedy wplatamy się w siebie jak słuchawki telefonu ( ale porównanie nie?) i nic nas nie rozdzieli. Jesteśmy szczęśliwi. Tak bardzo szczęśliwi że postanowiliśmy nie czekać dłużej i..

POBIERAMY SIĘ!

Aaa.. dziewczyny! W październiku 2018 zostanę żoną tego cudownego mężczyzny. Nasza rodzina będzie już formalnie rodziną. Nic i nikt nas nie rozdzieli – nie ma takiej siły. I niech mi ktoś powie że po wielkiej burzy w życiu nie wyjdzie słońce?

Jest tak, jak sobie wymarzyłam. A nawet lepiej!

Blog - archiwum Zdrowie - archiwum

Mamo, naucz się odpoczywać!

18 września 2017

Wiecie, że według badań to nie wymagający szef, trudna praca, dzieci, dom czy mąż zjadają najwięcej naszej energii? To nie te wyżej wymienione osoby czy sytuacje doprowadzają nas na szczyt zmęczenia. Nie to jest powodem naszego wykończenia, przysypiania na kanapie i ciągłego zdenerwowania z tego powodu. „Bo ja muszę! Jak mam z tego zrezygnować?”

Doskonale wiesz, że to właśnie Ty sama jesteś sobie winna takiego stanu. To że jesteś zmęczona wynika z faktu że nie potrafisz odpocząć. To bardzo trudna sztuka, której trzeba się nauczyć. Wypracowując pewne nawyki, będzie Ci łatwiej na co dzień to osiągnąć.

Ustal pory, w których możesz odpocząć!

Gdy wracasz do domu po całym dniu w pracy, a tu jeszcze do zrobienia obiad, lekcje z dziećmi, kąpiel, sprzątanie bo został syf z dnia poprzedniego. Idzie wtedy się załamać prawda? A co Ty na to, by w takim przypadku zrobić tylko to, co konieczne. Zrób jakiś szybki obiad a później usiądź na kanapie z kubkiem ciepłej herbaty i nic nie rób. Odpoczywaj. Przecież dzieci lekcje mogą zrobić same, takie jest właśnie ich zadanie – nie ty, ale dzieci je SAME mają robić – zrobią źle? Trudo. Na tym polega nauka. Pranie trzeba poskładać? Odpowiem Ci pytaniem : A coś się stanie, gdy to pranie będzie wisiało w łazience jeszcze chwilkę? Jeden dzień relaksu nie zrobi z Ciebie złej mamy czy żony. A Twój organizm odpocznie, by kolejnego dnia móc pracować już na większych obrotach. Kawa nie zniszczy problemu, ona go zamaskuje by innego dnia dać Ci kopa.

Odetnij się od elektroniki

Odpoczynek to nie ciągle spoglądanie na telefon. To nie przeglądanie facebooka. To męczy. Męczy Twój wzrok, mózg – chociaż możesz myśleć inaczej, taka jest prawda. Wyłącz telefon, odstaw laptop, wyłącz TV. Nie narażaj się na niepotrzebne bodźce, to jest Twój czas na odpoczynek. To sprzęty wysysają z Ciebie energię, kradną Twój czas i są piekielnie uzależniające. Jestem pewna, że dasz radę zrobić tak przez godzinę, nie trzeba więcej. Gdy masz możliwość, udaj się na drzemkę – to nic złego.

Musisz powtarzać to regularnie

Systematyczność jest przyjacielem – nasze ciało to kocha. Codzienna pielęgnacja, balsamy, odżywki. Siłownia, spacery. Nasz orgiazm szybko przyzwyczaja się do dobrych zmian. Chociaż na początku będzie ciężko, z czasem wejdzie Ci to w nawyk. Dlatego fajnie, jak taki odpoczynek zrobisz sobie codziennie, o tej samej porze. Po pracy, obiedzie, kąpieli. Znajdź taką chwilkę którą będziesz miała dla siebie. Zobaczysz jak szybko Twój organizm przyzwyczai się to tego i jak bardzo będzie Ci za to wdzięczny. Być może nigdy nie byłaś tak wypoczęta!

Podczas relaksu rób to co kochasz

Wcale nie musi być to bieganie, ćwiczenia, czytanie książki. Nie mniej wyrzutów sumienia z tego powodu. Drzemka to nic złego, a Twój umysł po odpoczynku będzie bardziej produktywny i twórczy. Nie warto ulegać modzie. Relaks to czas, który Ty wykorzystujesz na regenerację organizmu. Każdy odpoczywa na swój własny z sposób spędzając tą chwile na tym, co kocha robić.

To jak, uciekasz na herbatkę i popołudniowy relaks już dziś?

 

Blog - archiwum Zdrowie - archiwum

Must have domowej apteczki przedszkolaka.

15 września 2017

Kiedy rodzisz dziecko nie do końca myślisz o tym jak to będzie gdy pójdzie do przedszkola. Przynajmniej ja tak miałam. Żyłam z dnia na dzień, Antko nie chorował jakoś specjalnie. Nie myślałam o tym, że dosłownie każde dziecko które zaczyna przygodę z przedszkolem chodzi cały rok zasmarkane. Wtedy nie było mi to potrzebne. Problem pojawił się dwa lata temu, gdy po raz pierwszy zetknęliśmy się z tym co było nieuniknione.

Wszędzie gile, kaszel.. W domu gorączki, ospa i inne cuda wianki. Mamusie-karierowiczki posyłające swoje dzieci ledwo dychające do przedszkola – bo MUSZĄ. Muszą jechać do pracy. Bo co? Sorry ale dla mnie zdrowie własnego dziecka jest ważniejsze, dla „normalnego” szefa powinno być to zrozumiałe. Sama teraz zaczynam pracę i wiem że takie choroby nie są nikomu potrzebne.

Blanka jako 3-latek będzie chodziła z gilem pewnie cały rok. Takie uroki tych, którzy dopiero zaczynają. Chociaż pocieszam się faktem, że ma starszego brata który już różne wynalazki przynosił do domu i ta jej odporność jednak zerowa już nie jest. Swoje chorowała – m.in. zapalenie płuc (szpital), zapalenie oskrzeli (zastrzyki w domu) czy ospa.

Chociaż liczę się z tym, że moje dziecko będzie często chorowało. Lekarz będzie pamiętał nasze nazwiska a Pani z apteki będzie jak koleżanka z podstawówki. Jednak mimo wszystko wolałabym iść do pracy, zarobić pieniądze, odpocząć od domu-dzieci-Daniela, porozmawiać z ludźmi. Dlatego sporo czytałam, pytałam i szukałam tam, gdzie jeszcze rok wcześniej nawet bym nie była skłonna zajrzeć. Ale znalazłam! Mam nadzieję że znalazłam złote środki, które pomogą nam wszystkim (tak, mi I Danielowi też) przejść ten rok łagodniej.

Od pierwszego września poprawiamy nasze odporności. Bo chociaż znam taką zasadę : że dziecko MUSI odchorować. Wierzę, że to co robimy przynosi jakiś skutek. Musi.

Mleko z miodem na śniadanie

Musisz jednak pamiętać, że niemowlęta nie mogą go zażywać. Jest on tez silnie uczulający, dlatego bardzo dobrze obserwuj wtedy dziecko. Miód kupuj tylko ze sprawdzonego źródła, nie w wielkich marketach spożywczych. Miód znacznie zmniejsza ryzyko rozwoju infekcji bakteryjnych. Codziennie 1-2 łyżeczki naturalnego antybiotyku – niewiele.

Witamina D

Latem, gdy nie ma tyle słońca warto uzupełniać niedobory tej witaminy suplementami. Trzeba jednak pamiętać by nie przesadzić w żadną stronę. Niedobór swoją drogą – ale nadmiar jest równie szkodliwy.

Witamina C

Witaminę C niekoniecznie trzeba podawać w formie kropli kupionych w aptece. Cytryna, limonka – to tylko dwa proste przykłady z których możesz pobierać taką witaminę.

Tran

Chociaż jego działania jest podważane, my nieustannie od praktycznie urodzenia w okresie od września do marca/kwietnia podajemy codziennie łyżeczkę tranu.

Probiotyk

U nas dicoflor – krople. Podawanie go, poprawia wchłanianie wapnia, żelaza i cynku – mikroelementów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego. W sumie nie ma przeciwwskazań do jego stosowania, jednak należy pamiętać że niektóre trzeba przechowywać w lodówce!

Cynk

Wątróbka, pestki dyni – dwa proste przykłady, w których znajdziesz sporą jego zawartość. Poza tym, oczywiście dostępny w aptece w postaci tabletek. Pomaga pobudzić grasicę – która ma duży wpływ na naszą odporność. Jest niezbędny do produkcji białych krwinek, które aktywnie uczestniczą w zwalczaniu bakterii i wirusów. Najlepiej skonsultować się z lekarzem, ponieważ przedawkowanie może zakłócić pracę serca.

Pelargonia afrykańska

Dostaniesz go bez problemu w aptece w formie proszku bądź syropu. Zwiększa aktywność makrofagów, które pomagają pozbyć się z organizmu bakterii i wirusów. Nie ma żadnych przeciwwskazań do stosowania tego, nawet u kobiet w ciąży!

Aloes

Podając go dziecku musisz działać ostrożnie, ponieważ ma działanie silnie oczyszczające – jednak dla Ciebie, nie ma przeciwwskazań. Dostępny w aptece w formie preparatu który należy pomieszać z wodą. Jest w nim ponad 75 substancji, które silnie regulują mechanizmy obronne organizmu.

Mam nadzieję że trochę Ci pomogłam. My mamy musimy trzymać się razem , by nie dać się chorobom naszych dzieci. Profilaktyka jest łatwiejsza i tańsza od ewentualnej choroby – pamiętajcie o tym.

 

Blog - archiwum Główna - archiwum

Jak pomóc dziecku osiągnąć sukces?

13 września 2017

Dosłownie każde dziecko ma w sobie potencjał. Tak naprawdę od rodziców zależy jak go wykorzysta. Dziecko to bardzo dobry obserwator, jeśli zobaczy u Ciebie motywację, dążenie do celu i zaangażowanie we własne hobby odkryje że tez może tak aktywnie spędzić czas. Chociaż to wierzchołek góry lodowej, pamiętaj że inni tez zaczynali od zera. Dlaczego Wam miałoby się nie udać?

Jak uwolnić talent?

Musimy odkryć zainteresowania dziecka. Nie skupiajmy się na tych w małym kręgu – spójrzmy szerzej. Obserwuj dziecko, patrz w czym czuje się dobre i w czym jest szczególnie uzdolniony. Nie zamykaj się na jedną rzecz – piłka nożna, taniec, gra na gitarze. Nie trzymajmy się na siłę jednej aktywności. Każde dziecko będzie próbowało każdej rzeczy, by odkryć to co je naprawdę interesuje. A jak tego dokonać w inny sposób? Nie da się. Dziecko to mały człowiek który uczy się na błędach. Będzie więcej porażek niż sukcesów, jestem tego pewna. Ale jest to konieczne by odkryć prawdziwe zainteresowania. Wspieraj dziecko podczas porażek i pozwól próbować dalej. Doświadczając poznajemy daną aktywność – nie uda się to, gdy dziecko tylko o niej będzie myślało.

Jak zmotywować?

Gdy zaobserwujesz że dziecko czuję się w jakiejś dziedzinie lepiej, warto w nią zainwestować. Zapisać do jakiegoś klubu? A jeśli już chodzi na treningi, to może poszukać lepszego klubu. Podnosimy mu na bieżąco poprzeczkę i pozwalamy się uczyć od najlepszych. Pamiętaj by sporo też rozmawiać o jego zainteresowaniach. To nie może odbywać się w sposób mechaniczny. Zawodzisz na trening, czekasz, odbierasz, wracacie do domu, koniec tematu. Nie! Musisz pytać : Jak CI poszło? Czego się dziś nauczyłeś? A może obejrzymy dziś mecz razem? Twoją rolą jest angażowanie się w jego pasje i wspieranie. Pokaż tez dziecku że tylko cieżką pracą i determinacją będzie najlepszy. Wytłumacz że telnetu nie ma od urodzenia, tego trzeba się nauczyć. A najlepiej uczy się właśnie ponosząc porażki.

Co gdy chce zrezygnować?

Odkryj powód jego niechęci. Musisz wiedzieć czy powodem jest chęć poznania czegoś innego po dana aktywność już mu się znudziła i go nie interesuje. Czy może wynika to z tego, że odniósł jakąś porażkę, napotkał trudność której myśli że nie uda się pokonać. Jeśli mamy do czynienia z tym drugim problemem warto porozmawiać przed podjęciem decyzji o zakończeniu aktywności. Powiedzieć, że to co aktualnie ma do wykonania nie jest łatwe, będzie mu ciężko ale da radę. Skup się też na tym co wychodzi mu lepiej. Nie potrafi biec piłką wokół pachołków? Powiedz tak: Kochanie, widziałam jak dziś pięknie wychodziły Ci rzuty karne! Brawo! To co się nie udało jest tematem zamkniętym.

Jak pomóc uwierzyć w siebie?

Kluczem do sukcesu nie jest samo opowiadanie dziecku że jest najlepsze i da sobie radę ze wszystkim. Złotym środkiem jest wytłumaczenie mu że jest dobry, ale błędy które popełnia sprawiają że staje się silniejszy i w przyszłości dzięki nim będzie jeszcze lepszy w tym co robi. Pewność siebie budujemy na podstawie swoich doświadczeń. Zachęcaj więc dziecko do podejmowania mniejszych i większych wyzwań. Zaczynając od tych najprostszych, jak wiązanie butów, kończąc na samodzielnych zakupach. Na każdym kroku zapewniaj dziecko że jestem z nim, nie przeciw niemu. Że może na Ciebie liczyć zawsze.

Bądź blisko by wspierać a nie wyręczać.

Blog - archiwum Zdrowie - archiwum

Jak seks poprawia Zdowie?

11 września 2017

Dziś taki temat 18+, ale jestem pewna że Ci się spodoba. Dla większości temat seksu jest tematem tabu. Nie mam pojęcia dlaczego. Mama chowa się przed dziećmi gdy te zobaczą ją w staniku, a ojciec robi się czerwony gdy córka zapyta – co takiego odznacza się w jego bokserkach? Wieczorem natomiast, gdy dzieci zasną biegniecie jak pieski do sypialni by zgrzeszyć. Co niektórzy mają nawet taki luksus by zrobić to w południe, ale to tak sporadyczne przypadki – o nich się nie mówi. Seks jest tematem który nas krępuje, o którym nie rozmawiamy na co dzień z nikim. To nasza przestrzeń prywatna. Doskonale to rozumiem, jednak dziś chciałabym Z Tobą o nim porozmawiać. Chcesz?

Powiem Ci dziś jakie plusy płyną z tego, że w Waszej sypialni niczego nie brakuje. Brak barier, obrzydzenia i wstydu niesie ze sobą naprawdę fajne korzyści zdrowotne. Dlatego zachęcam Ciebie i Twojego Partnera byście robili to częściej, w końcu dla zdrowia wszystko prawda? Ma on tyle pozytywnych skutków o których może wiesz, a jak nie to się dowiesz. Jest lekiem wydawanym bez recepty i zupełnie darmowym, mało tego smakuje wyśmienicie – nie jest wstrętny jak większość tych aptecznych. Czego chcieć więcej?

Seks jest jak stan zen.

Medytacja – pewnie. A co jeśli zamiast tego możesz po prostu wskoczyć do łóżka i UWAGA nawet sama wprowadzić się w ten stan? Naukowcy udowodnili, że Twój mózg reaguje na seks podobnie jak na stan podczas medytacji zwany „bycia tu i teraz”. Zdecydowanie obniża on poziom stresu i odwraca myśli od tych niepokojących. Zapominasz po prostu o wszystkim. Wybór należy do Ciebie, ale czy nie jest on oczywisty?

Seks podnosi odporność.

Czynność ta może zwiększyć produkcję immunoglobuliny (przeciwciał). W trakcie aktu bliskości mamy kontakt z partnerem i jego bakteriami. A częste kontakty z innymi mikroorganizmami prowadzą do wzrostu IgA. Mając więcej IgA Twoje ciało lepiej broni się przed niechcianymi infekcjami. W Polsce klimat mamy jaki mamy. Aktualnie rozpoczyna się sezon największych zachorowań – czy to nie najlepszy pomysł by zawalczyć o lepszą odporność?

Pozbądź się migreny.

Nie znam kobiety która by nie powiedziała swojemu facetowi : „Kochanie, nie dziś. Boli mnie głowa.” Znasz taką wymówkę? Ba! Każda z nas ją zna. Jest najlepsza i działa zawsze. A faceci od lat się na nią nabierają. A wiesz co jest najlepsze? Że właśnie seks na ból głowy jest skuteczny? Aż 60% badanych, którzy cierpią na migreny odczuło znaczną poprawę swojego stanu. Natomiast 19% przyznało, że bóle się zmniejszyły. Endorfiny działają cuda.

A może zamiast fitnessu?

Szybki spacerek czy szybki… numerek? Dziewczyny! Naukowcy odkryli, że kobieta spala podczas seksu tyle, ile spaliłaby podczas biegu na 1,5km – biegnąc z prędkością 6km/h. Ja zdecydowanie nie lubię biegać. Myślę że jest to dobra alternatywa? Pamiętajcie że do lata zostało coraz mniej czasu. Projekt bikini czas start! Zaczynamy od dziś.

Piękna skóra.

Ludzie którzy uprawiają seks minimum 3 razy w tygodniu są postrzegani o bycie młodszymi o 5-12 lat. Seks poprawia krążenie krwi, dzięki czemu skóra jest lepiej dotleniona. Miłość fizyczna partnerem powoduje że hormon wzrostu lepiej się wyzwala co korzystnie wpływa na gładkość naszej cery. Warto „poświęcić” te 3 wieczory w tygodniu, zamiast wklepywać te drogie specyfiki co wieczór prawda?

I na sam koniec ciekawostka! Nieco obrzydliwa – ale to nadal ciekawostka!

Ryzyko rozwoju endometriozy spada o 50% jeśli przeżywasz orgazmy w trakcie miesiączki! Skurcze macicy mogą zahamować postęp rozwoju choroby!

 

 

Blog - archiwum

A może studia?

30 sierpnia 2017

Długo przed tym uciekałam. Jeszcze dłużej o tym myślałam. Całe dnie i noce dyskutowałam z Danielem o tym, czy warto. Przecież jeszcze jednego kierunku dobrze nie skończyłam a już biorę się z kolejny? Mało tego! Porywam się na coś zupełnie nowego.

Skontaktowałam się z moją Panią promotor. Ustaliłam, że w czerwcu 2018 obronie swoją pracę z pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej. Chyba do tego dojrzałam. Długo nie podejmowałam tematu, tłumacząc sobie wszystko brakiem czasu. Inną wymówią było to, że nie potrafię napisać dobrze pracy. Ale szczerze? Jak można nie potrafić kilku książek przepisać w jedną, skróconą – używając swoich słów? Pewnie że dam radę, ale już bez wymówek. Plan mam taki, że do końca września napisze najlepszą prace (poprzednia całą skasowałam) by od października w 90% skupić się na nowym.

Szkoda też mi pieniędzy które włożyłam w te studia (ok 400zł/msc przez 3 lata plus dodatki) wydałam około 15 tysięcy. Szkoda by to wszystko nie skończyło się obroną i posiadaniem stosownego dokumentu. Klamka zapadła. Muszę wyrobić się ze wszystkim bo.. w czerwcu mam inne egzaminy.

Dostałam się!

Złożyłam dokumenty na studia, chociaż wcale nie liczyłam na to że się dostane. Moje szanse były minimalne, wręcz zerowe. Jednak się udało i potraktowałam to jak znak. Traktuję to jak moje przeznaczenie którego nie zmarnuję. Będę najbardziej pilną uczennicą na roku. Nie czułam takiej motywacji idąc a pedagogikę, nie czułam motylków. Do dziś twierdzę, że zrobiłam to tylko dlatego że nie wiedziałam co chce robić. Teraz już wiem i zrobię wszystko by tym marzeniom pomóc. Odmienię wszystko o 180 stopi – dosłownie. Czuję w sobie wielką siłę, bo wiem że to co zaczynam teraz – to coś co sprawia mi ogromna radość.

Czy podołam?

Szczerze, na chwilę obecną bardziej boję się samych zjazdów. Nie boję się nauki, wiem że jak usiądę i chwilkę się pouczę to zapamiętam i zdam wszystko. Akurat pamięć mam bardzo dobrą. Gdy jestem na zajęciach zapamiętuje dużo – gdy usiądę do książki, tak średnio godzinka dziennie, zdam wszystko. Z organizacją też u mnie świetnie. Jednak nie mam pewności czy ogarnę opiekę do dzieci podczas zjazdów na uczelni. Wstępnie będę tam, gdy dzieci będą u dziadków i swojego ojca. Problem pojawi się, gdy coś komuś wypadnie.. a kierunek mam tak wymagający, że nie będę mogła opuścić ani jednego zjazdu.. ani jednego wykładu. I nie chcę opuszczać.. zrobię wszystko by to wszystko dobrze wyszło. W końcu też D. zmienił pracę by mieć wolne weekendy.

Dawno nic nie dawało mi takiej radości.

Pedagogika była (chyba) wybrana dlatego, że nie do końca wiedziałam co chcę robić. Najwyraźniej w wieku 24 lat dojrzałam do tego! Dopiero teraz odkryłam to, co bardzo mnie interesuje. Podejmę naukę, by przygotować się do zawodu z którym utożsamiam się bardziej niż z jakimkolwiek innym. Czuję taką ekscytację! Radość i chęć nauki.

Zaczynam nowe wyzwanie.
Gdy dostanę indeks i legitymację – czyli w październiku – będę studentką PRAWA!

Dodając do tego cudowną rodzinę, własny dom i plany które mamy z D. – jestem najszczęśliwszą osobą którą możecie aktualnie znać. Kocham to co robię, cieszę się że moje życie potoczyło się tak a nie inaczej. Jestem wdzięczna że wyłam w poduszkę tyle lat, by teraz z czystym sumieniem móc powiedzieć że znalazłam swój mały raj i szczęście. Najwyraźniej musiałam przez to przejść. To mnie wzmocniło i nadało charakter.

 

 

Blog - archiwum Główna - archiwum

Lista książek ułatwiająca dziecku pierwszy dzień w przedszkolu

16 sierpnia 2017

Temat przedszkola jest u nas na tapecie od kwietnia. W momencie gdy złożyłam dokumenty podczas rekrutacji już zaczął się stres. Mieszkamy w małej miejscowości, problemu z miejscem być nie powinno – ale jest ogromny. Nie mam pojęcia czy to wina dyrekcji, czy jeszcze innych osób ale po prostu organizacja w tym miejscu leży i płacze. Od 1 września będzie inna osoba na tym stanowisku – i jestem pewna że gorzej nie będzie, może być tylko lepiej. Wydrukowałam kwestionariusz rekrutacyjny do prywatnego przedszkola, byłam pewna że miejsca nie będzie.

Dokładnie 12 maja zadzwoniła do mnie moja kuzynka z gratulacjami. Kompletnie nie wiedziałam o co chodzi, nic nadzwyczajnego w naszym życiu się nie wydarzyło. Okazało się że Blaneczka się dostała i o dziwo jest w tym małym procencie dzieci przyjętych. Niestety duża część dzieci musi jeszcze zostać w domu kolejny rok. Chociaż było mi mega przykro, że inni rodzice nie maja takiej szansy jak my, postanowiłam wykorzystać ją najlepiej jak umiem. Nie pozwolę by Blaneczka straciła szanse przez to, że nie będzie potrafiła się zaaklimatyzować w tym miejscu. Dlatego codziennie chodzimy na spacer w okolicy przedszkola, najczęściej w czasie „przerwy” w zajęciach gdy dzieci są na placu zabaw – by zobaczyła że inni świetnie się tam bawią. Rozmawiamy bardzo dużo o tym, że rano mamusia lub wujek ją zaprowadzą a po południu o 15:30 ktoś ją odbierze. Codziennie oglądamy zegar, by wiedziała kiedy dokładnie będzie ta godzina by była spokojna.

Mamy łatwiej, bo ma już starszego brata który jest chyba największym fanem przedszkola. Nie znam dziecka które z taka radością opowiadałoby o tym, jak tam jest fantastycznie. Wycieczka do biblioteki, do sąsiedniego gospodarstwa pogłaskać małe prosiaczki, zabawa na placu zabaw czy najzwyklejsze prace plastyczne na zajęciach. Antko opowiada jej o tym z taką radością, że Blanka szybko zorientowała się że tam można się super bawić a mama zawsze przyjedzie. Tego jest pewna, przecież codziennie ze mną zawoziła i odbierała starszego brata z placówki.

Pomagamy sobie jeszcze książeczkami. Blanka przywiązania się szczególnie do jednej pozycji. Książki z serii Kicia Kocia cieszą się u nas od zawsze dużym powodzeniem, dlatego jest ona u nas obowiązkowa. Pozostałe akceptuje w ciągu dnia, słucha, dopytuje i każe wyjaśniać sobie wszystko czego nie rozumie. Od dwóch tygodni czytamy głównie takie, które mają związek z przedszkolem. Każda książka przeczytana z dzieckiem na temat przedszkola to mały sukces i uświadomienie przyszłego przedszkolaka że to nic złego.  Te wszystkie polecam z czystym sumieniem, podejrzewam że też znajdziesz fajne u siebie w księgarni czy bibliotece. Może się ze mną podzielisz tytułem?

Blog - archiwum Główna - archiwum

Praca z dziećmi w domu – jest tak kolorowo jak się wszystkim wydaje?

9 sierpnia 2017

Aktualnie blog jest moją pracą. Może zmieni się to od września, ale na chwilę obecną każdą dodatkową złotówkę mam właśnie z tego miejsca. Bardzo to lubię, a wiadomo że gdy coś sprawia przyjemność i masz jeszcze możliwość przekształcenia tego w pracę – jesteś w bajce. Bo kto by nie chciał zarabiać pieniędzy na czymś, co jest jego pasją? Największą porażką jest praca z przymusu. Gdy chodzisz tam, zarabiasz, ale nienawidzisz tego. Wiesz o czym mówię prawda?

Praca blogera, to praca w domu. Nie potrzebujesz swojego własnego biura, jedyne narzędzia to komputer z dostępem do Internetu, aparat i Twoja głowa. Nie marnujesz czasu na dojazdy do pracy. Nie martwisz się tym, co zrobić z dziećmi gdy znikasz na 8/10/12 godzin. W przypadku choroby wiesz że szef Cię nie zwolni, bo sama sobie jesteś szefem i pracujesz wtedy kiedy masz czas, chęci, wenę czy możliwości. Nikogo nie interesuje to, czy piszesz post o 1. Widzą same pozytywne aspekty tej pracy.

Moje dzieci były ze mną

Prawie cały czas. Mam niektóre weekendy wolne, ale do ubiegłego roku tak naprawdę wolne nie były ponieważ studiowałam zaocznie. A teraz od października to znów się zmieni. Mam wolny teraz tydzień, ale co z tego? Gdy tyle spraw jest do załatwienia że naprawdę nie wyrabiam się z niczym co zaplanowałam jeszcze przed ich wyjazdem. Młodzi nie chodzili do przedszkola. Antko zaczął w kwietniu i chodził teraz do czerwca, pięć godzin dziennie. Blanka była ze mną w domu. Cały dzień byłam z nimi sama, musiałam zrobić to co Ty robisz. Ogarnąć rano dzieci, zrobić śniadanie, wyjść na spacer, zrobić obiad, pouczyć się z nimi, plac zabaw, zakupy, sprzątanie, pranie.. to tylko przykładowe rzeczy które robisz Ty – i robię ja. Codziennie. Ja dodatkowo muszę odszukać w ciągu dnia 3 bądź 4 godziny by napisać post, zrobić zdjęcia, obrobić je.. napisać na FB, odpisać na komentarze.. i te emaile. Jest ich dużo.

Brak pomocy

Daniel zmienił prace, wcześniej nie było go dużo w domu. Teraz go nie ma jeszcze więcej.. wyjeżdża z domu o 6 rano, wraca o 18:30.. zanim coś zje, wykąpie się, usiądzie.. jest 19:30 i co? Cały dzień jestem z nimi sama i musze to ogarnąć. Może nie musze, bo prowadzenie tej strony to nie jest warunek życia i śmierci – ale to lubię. Lubię codziennie się z Wami spotykać na tej stronce i poplotkować trochę. Mam chwile zwątpienia, zmęczenia i poczucia że to nie ma sensu. Ale dostanę jedną wiadomość – „super Basia, mega lubię Cię czytać” i wiara wraca. Odzyskuję siły i piszę.

Kiedy mam na to czas?

Piszę głównie gdy dzieci idą spać. Po 22:00 przygotowuję post na następny dzień. Zdarza się, że mam czas w ciągu dnia – co jest naprawdę wyzwaniem. Nie raz już ściany spokoju ucierpiały od ich artystycznych dusz. Daniel jest świadkiem tego, że nad postem siedziałam nie raz do 1 bądź 2 w nocy. Nie narzekałam, bo czułam taki obowiązek by to napisać. I od razu piszę, wcale nie był to wpis sponsorowany – zwykły, taki jak ten. Od września, prawdopodobnie zacznę przygodę z pracą. Na pół etatu – co drugi dzień na 8 godzin. Przeraża mnie to, ale czuję że będzie to dobry krok. Dzieci idą do przedszkola, jestem pewna że doba skróci mi się o połowę – ale nie przestanę pisać. To miejsce ma urosnąć tak bardzo jak się da, bo na to zasługuje. Tyle serca nie włożyłam w nic, czego się podejmowałam.

Dobra, dobra.. ale masz zawsze możliwość by zająć się dziećmi

Mam taką możliwość i jestem wdzięczna. Podczas choroby dzieci nie muszę (jeszcze!) kombinować co zrobić by móc jechać do pracy. Każdy wie, że szef nie byłby zadowolony z sms o 7 rano o braku możliwości zjawienia się w biurze. Gdy dzieciaki zaczną przedszkole, ja pewnie będę pracowała. Jednak.. gdyby nie etat (a raczej pół) miałabym możliwość nadal zajmować się nimi w 100%. Nie jest tak kolorowo.. gdy dzieci by zasnęły, bądź gdyby jeszcze spały ja bym musiała pracować. W nocy. Nie ma możliwości skupienia uwagi, gdy ktoś ciągle czegoś od ciebie chce. Praca w domu, z chorymi dziećmi jest trudna dlatego odrabiasz ją w nocy. To wcale nie wpływa dobrze na jakość pracy i zdrowie.

To nie jest tak, że siedząc w domu, mając prace stacjonarną Ty jesteś w lepszej pozycji. Uwierz mi, gdybym mogła chętnie wychodziłabym codziennie na 8 godzin do pracy, pisała w biurze coś dla Was.. Gdybym poświęciła codziennie 8 godzin na rozwój tego miejsca już dawno byłoby wielkie. Ale się nie da, po prostu. Gdy nie ma się przedszkola, niani, bądź partnera w domu czy kogoś innego do pomocy nie da się pisać czegoś mądrego każdego dnia. Bo brakuje czasu i sił. Nie zrezygnuję z bloga, chociaż zaczyna zjadać mi coraz więcej czasu w ciągu dnia który mogłabym poświęcić na coś zupełnie innego. Ale nie potrafię..

 

Blog - archiwum Główna - archiwum

Podziękowania dla rodziców w dniu ślubu

8 sierpnia 2017

Ślub i wesele to nie tylko ważne wydarzenie dla pary młodej. Rodzice myślą o tym  dniu równie intensywnie co młodzi. To oni opiekowali się Tobą od najmłodszych lat. Nie zawsze są to rodzice biologiczni, nie zawsze też ktoś ma rodziców zastępczych.. jednak jestem pewna, że każdy z nas ma chociaż jedną osobę której jest wdzięczny z to co dla niego ta osoba zrobiła. To podziękowanie jest właśnie dla niej. Wstawali w nocy, pomagali, wysłuchali. Nauczyli jeździć na rowerze, pomagali w nauce, zapisali na balet. Płakali i śmiali się z Tobą. Pokazywali świat w miarę możliwości. Byli na dobre i złe..

Właśnie dlatego te podziękowania są. Nie dlatego że zapłacili za wesele, pomogli wybrać suknie i inne około ślubne rzezy. Podczas wesela dziękujemy im za opiekę. Za to że dzięki nim jesteśmy na świecie. Za to że płakali w nocy, ale mimo wszystko byli przy nas. Nie odeszli i nie poddali się gdy było ciężko, nie wybrali prostszej drogi. Takie właśnie osoby zasługują na podziękowanie w tym ważnym dniu.

Kosz z alkoholem i słodyczami

To chyba najczęściej spotykany prezent jaki para młoda wręcza rodzicom. Jest praktyczny, cenowo wypada bardzo korzystnie i spodoba się wszystkim. Bo kto nie lubi słodyczy?

Pokaz fajerwerków

To jest moje marzenie. Jestem wielką fanką takich pokazów. Widziałaś kiedyś taki pokaz połączony z muzyka? efekty są niesamowite. Kamerzysta nakręci to wszystko i rodzice będą mieli pamiątkę na zawsze.

Kwiaty

Niektórzy nie mają góry pieniędzy na organizację wesela. Stawiają na proste, tanie ale wyjątkowe rozwiązania. Bukiet kwiatów będzie w tym wypadku bardzo dobrym pomysłem.

album na zdjęcia

Jeśli dodatkowo wypełnisz go zdjęciami z Waszego dzieciństwa bądź takimi z sesji narzeczeskiej będzie to naprawdę bardzo fajny pomysł na upominek.

pokaz slajdów

Stwórzcie fajną historię ze zdjęć, filmów.. poprzeplatane dwie historie. Stwórzcie dwie osobne, które w odpowiednim czasie się połączą w jedną. Niejedna łezka w oku się zakręci..

zestaw pościeli lub ręczników

Bardzo fajną opcją przy ręcznikach będzie grawer. Ręczników i pościeli nigdy dość.

bilety do SPA

To taka nowość. Szczerze, nie spotkałam się jeszcze z takim pomysłem na żadnym weselu. Nie słyszałam by ktoś to zrobił, a pomysł jest fajny. Cały dzień relaksu w Spa każdego by ucieszył.

koszulki z fajnym napisem

Tu już Twoje pomysły wezmę górę. „najlepsza mama na świecie”, ” najlepszy tata na świecie”, „taka mama to skarb”, „mama panny młodej”, „tata na medal” a może jakieś rodzinne powiedzenie? Cokolwiek wymyślisz będzie dobrze.

zegar ze zdjęciami

Waszymi zdjęciami. Na allegro i innych serwisach jest ich cała masa. Piękna pamiątka na długo.

 

Tak naprawdę nie ważne jest to co dacie, dla rodziców najważniejsze jest wasze szczęście. Upominek to tradycja, którą warto kontynuować. Podczas wesela będzie im miło, gdy zostaną docenieni za te wszystkie trudy.

 

 

 

 

Nasz Instagram